Dzień z życia wolontariusza

Dzisiaj, kiedy rano wstałam, w głowie słyszałam to motto:

„W ŻYCIU OTRZYMUJESZ TO, O CZYM POMYŚLISZ, PRZYCIĄGASZ TO, CZEGO SIĘ OBAWIASZ, UTRWALASZ TO, Z CZYM WALCZYSZ I DOŚWIADCZASZ TO, CO WYBIERASZ”

6:30 pobudka, śniadanie, poranna toaleta

8:00 – 15:00 standardowe lekcje w szkole – obowiązek – dzień jak co dzień

Po szkole obiad, chwilka wytchnienia, czas na rozmowy z najbliższymi…

16:00 czas na trening – czym było by życie bez pasji ? Sport, taniec dają mi siłę i energię do działania

a po treningu … spotkanie u podopiecznego, które poprzedzają nieraz nieoczekiwane niespodzianki: korki na trasie, czy czerwona kontrolka za kierownicą. Wbrew pozorom, to właśnie takie sytuacje mobilizują mnie do dalszego działania.

Otwieram drzwi, wchodzę do domu i widzę najpiękniejszy uśmiech, który wyczekiwał mojego przybycia – nieraz łezka w oku się kręci.

Myję ręce, zaparzam herbatkę, siadam przy chorym, najpierw on mówi – ja słucham.

Często zapada cisza, która wcale nie jest niezręczna, wręcz przeciwnie. Są momenty wytchnienia, których potrzebuje każdy z nas.

Jako, że nie jesteśmy lekarzami, ani pielęgniarkami, nie wykonujemy czynności medycznych to dajemy ludziom to, co chyba w dzisiejszych czasach jest towarem deficytowym – swój czas.

Po wypitej herbacie, nadchodzi czas na obowiązki, co raz to inne – w zależności od potrzeb.

Robienie zakupów w pobliskim markecie, wysuszenie prania, kąpiel, golenie, a po tym zmiana opatrunków.

Nieraz sprzątanie okruchów rozsypanych na stole.

Między tym wszystkim znajdujemy czas na rozmowę – prostą, ale jak bardzo wartościową.

22:00 czas powrotu do domu – zmęczona, ale zadowolona z pełni wykorzystanego dnia :-)

Do młodych ludzi przemawiają różne ideologie, które mają pomóc w odkryciu własnej tożsamości i znalezieniu pomysłu na wartościowe życie.

Jednym ze sposobów zaangażowania społecznego jest wolontariat.

Minął ponad rok odkąd zostałam wolontariuszem w Niemedycznym Hospicjum im. św. Rafała Kalinowskiego.

Co skłoniło mnie do tej posługi? Powodów jest wiele, lecz przede wszystkim chęć pomocy drugiemu człowiekowi, która pomaga spożytkować młodzieńczy zapał i energię.

Jest to dla mnie wspaniałe miejsce, w którym nabywam nowych doświadczeń na różnych płaszczyznach. Posługa drugiej osobie stała się dla mnie piękną sferą, gdzie angażując chęci, siły i umiejętności wyzbywam się egoizmu.

Świadomość, że przyczyniłam się do pomocy osobie w potrzebie sprawia, iż nie trwonię swojego czasu. Jesteśmy zgraną grupą ludzi, którzy nie boją się wyciągnąć dłoni choremu.

Słowa ” Najlepszą drogą do odnalezienia samego siebie jest zgubienie się w służeniu innym” stają się dewizą każdego z nas.

Nie jest nam także obca myśl ” Płakałem, że jestem bosy, póki nie zobaczyłem człowieka bez nóg”. Tutaj dostrzegam, że o wiele większą wartość stanowią dla mnie dobra duchowe, aniżeli materialne. Tutaj zrozumiałam, że to właśnie uczucia i ludzkie relacje są w życiu najważniejsze.

Aby lepiej spełniać się w naszej posłudze, jeździmy na szkolenia i sympozja do innych hospicjów.

Organizujemy wiele akcji takich jak bale i koncerty charytatywne, czy powszechne ” Pola nadziei” – działalność, która ma na celu uwrażliwić osoby zdrowe, na ludzi cierpiących, którzy oczekują naszej pomocy.

Tutaj wystarczy chcieć pomagać bezinteresownie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *